Typerating, odsłona pierwsza
23 Marzec 2011
Już zdążyłem się przyzwyczaić, że w tym zawodzie nauki nigdy nie koniec, więc moje zdziwienie nie było za wielkie, kiedy otrzymaliśmy materiały do nauki – a raczej ich część. Procedury ogólne, część techniczna wspólna dla rodziny Airbus320, procedury operacyjne dla każdego z typów samolotów, “przewodnik” po lotniskach na które latamy co gdzie i jak wolno itp. Oczywiście to nie wszystko… aczkolwiek to są nasze “biblie”…
Pierwszy tydzień minął raczej spokojnie, głównie papierkowo: administracja, dział personalny, otrzymanie legitymacji. Zostaliśmy także oprowadzeni po wewnątrzfirmowym intranecie, zaznajomieni z systemem planowania oraz wakacyjnym itp. Zatem jak widać pierwszy tydzień pracy nie był znów taki ciężki – piszę pracy, gdyż oficjalnie jestem już zatrudniony i zaczynam (wreszcie!) zarabiać na swoje utrzymanie…
We wtorek mieliśmy już pierwszy symulator dla zaznajomienia się z Airbusem; dla nas to był już 11. lot, gdyż cały kurs MCC robiliśmy na tymże symulatorze, więc czuliśmy się raczej zaznajomieni z nim. Ta sytuacja wynika z faktu iż program typeratingu nie został jeszcze dopasowany do nowego programu MCC oraz także ze względu na osoby tzw. ready entry, które przychodzą do SWISSa, a nigdy jeszcze nie latały na Airbusie – to z myślą o tych osobach jest to ćwiczenie. Dla nas oczywiście to korzystne, gdyż zawsze można się czegoś nowego nauczyć a czas spędzony w symulatorze nigdy nie jest zmarnowany. Mieliśmy okazję robić coś, czego nigdy więcej podczas lotów z pasażerami nie powtórzymy: żeby testować zabezpieczenia Airbusa podczas lotu wchodziliśmy w zakręt… z maksymalnym przechyłem 67 stopni! (w prawdziwym samolocie działałaby na nas siła ponad 2G…). Ale dalej komputer już nas nie puścił (pewnie i tak już się “dziwił” co wyprawiamy) – przynajmniej nie w Normal Law (Airbus ma filozofię trzech tzw. praw: Normal, Alternate i Direct Law; w tym ostatnim nie mamy już żadnych zabezpieczeń, zrobimy beczkę, przeciągniemy go; każdy ruch drążkiem idzie bezpośrednio na stery, trzeba samemu trymować czyli jak za dawnych czasów w Piperze!). Dużo można by o tych prawach mówić, jakby któryś z czytelników był zainteresowany tematyką to w Internecie znajdzie zapewne dużo informacji, np. tu Control Laws Airbus.
“Dual Input” – brzmiało z głośników! A to dlatego, że każdy z nas równocześnie wykonywał ruchy drążkiem czyli sytuacja niestandardowa na codzień. W ten sposób komputer informuje, że otrzymuje sygnały z obu strony i je arytmetycznie sumuje (czyli jak kapitan chce w prawo, a ja w lewo to lecimy prosto
). Wystarczy wtedy nacisnąć przycisk i z głośników słychać “Priority Right” i to ja wtedy jestem władcą i tak jak chciałem lecę w prawo… ale niestety tylko do momentu kiedy Kapitan naciśnie ten sam przycisk i usłyszymy “Priority Left”. A jednak w lewo…
Kolejnym miłym momentem była przymiarka munduru: czy spodnie nie za długie, czy marynarka pasuje, a kapelusz (będę musiał się przyzwyczaić do niego…nigdy nie nosiłem kapeluszy) obwodem nie za duży…
Tydzień zakończyłem trzema porannymi sesjami w tzw. IPT, którzy służy do ćwiczenia procedur oraz zaznajomienia się z stroną techniczną Airbusa: brak tutaj sterów, przed nami same monitory dotykowe wyświetlające przyrządy oraz panele a my uczymy się obsługi poszczególnych systemów, ich wzajemnych powiązań oraz stosowania właściwych procedur.
Na zakończenie jeszcze pokrótce program Typeratingu:
- teoria, od 7. marca do połowy kwietnia: głównie techniczna część samolotu ale także takie tematy jak osiągi, emergency training (także w basenie) security i inne
- symulator: 11 ćwiczeń (jedno już było, opisane powyżej), już od 3. ćwiczenia zaczną się awarie wszelkiego rodzaju – tak wszakże musi być
- 24-25 maja wprowadzenie do operacji zimowych, Winter Ops
- 30-31 maja: kulminacyjny punkt TR – Flight Training – bierzemy Airbusa i idziemy latać, kilka startów i lądowań i jeśli wszystko pójdzie pomyślnie następuje wpis do licencji
- początek czerwca, raptem kilka dni po Flight Training: już na serio, z pasażerami, tzw. Line Introduction
Flying. Swiss made.
Piotr
“Every takeoff is optional. Every landing is mandatory… in other words, for every take-off, there WILL be a landing. “
[Start jest opcją. Lądowanie jest obowiązkowe. Innymi słowy, po każdym starcie ZAWSZE jest lądowanie]

prosimy o kolejne odsłony!