NOTOCi, Loadsheety i inne
17 Luty 2012
Samolotem przewozi się nie tylko pasażerów ale także wiele innych różnych rzeczy, mniej lub bardziej ciekawych. I nierzadko, a raczej w większości przypadków, ów cargo wypracowuje największy zysk.
Przewozi się wszystko: od samochodów, instrumentów muzycznych, kart kredytowych, pieniędzy (często), kwiatów, poczty po myszy, psy, ryby tropikalne, baterie (niebezpieczne…!), łatwopalne substancje (tzw. Dangerous Goods, DG to duży osobny dział towarów, które się przewozi, w tym np, substancje radioaktywne, magnesy itp.) Nieraz w ładowniach mamy także “smutny, życiowy” ładunek w postaci trumny z ciałem bliskiego, które na swoje ostatnie miejsce spoczynku podróżuje z nami, gdzieś daleko w strony rodzinne… Także i to kwalifikuje się do kategorii Special Load.
Ostatnio, wracając z Londynu wyglądało to tak:
Ów dokument nosi nazwę tzw. NOTOCu, czyli Notification to Captain – aby ten wiedział, co ma w ładowniach, co przewozimy i do którego luku towarowego samolotu zostało to załadowane.
Jak widać na załączonym obrazku, NOTOC dzielony jest na dwie części: w pierwszej wymienione są owe Dangerous Goods, w pozostałej zaś inne wyjątkowe towary (muszę przyznać, że zobaczywszy powyższy dokument, spojrzeliśmy na siebie z kapitanem, w oby głowach zrodziła się myśl zatankowania samolotu do pełna i polecenia gdzieś daleko daleko na jakieś wyspy… ale rozsądek zwyciężył, trochę tego za mało by było dla naszej dwójki (nie licząc personelu kabiny) by zapewnić sobie dostatnie życie na kilkadziesiąt lat…).
Nota bene, proszę spojrzeć, kto przygotował ów papier…
Często jednak NOTOC wygląda mniej groźne (jak poniżej), albo nie ma go w ogóle…
NOTOC przychodzi (jeśli jest) wraz z loadsheetem, czyli dokumentem informującym o załadowaniu samolotu, ilości pasażerów na pokładzie, wymienionych poszczególnych masach i nastawieniu trimu. Wystawia go tzw. Loadmaster i bez niego ani rusz; otrzymujemy go bezpośrednio do rąk, albo drukuje go nasza mała drukarka ACARS (swoją drogą wspaniałe urządzenie: drukuje wszystkie ATISy, pogodę) Informacje mamy w postaci papierowej, wydrukowanej, przyspiesza to cały proces, ułatwia, dzięki czemu jest mniej pomyłek bo jest czarne na białym.
Na podstawie mas w loadsheet’cie, które wprowadza się do komputera samolotu (FMS), wykonuje się obliczenia przed startem (tzw. Performance Calculations) i otrzymuje prędkości V1, Vr i V2.
Widać tutaj:
- ZFW czyli Zero Fuel Weight – masa samolotu, bez paliwa (wraz pasażerami, ładunkiem itp.)
- TOF – Take Off Fuel
- TOW – Take Off Weight
- LAW – Landing Weight
- pasażerów podzielonych na klasy, całkowita ilość (TTL)
- trim (MACZFW, MACTOW)
Jak widać, samolot raczej lekki i średnio załadowany… czasem i tak bywa; A jak już jesteśmy tutaj – moje dwa rekordy odnośnie ilości pasażerów: 216 (A321, 198 dorosłych, 18 niemowląt) oraz 11… (A319…TOW 49.7 t - po starcie szedł do góry jak rakieta…)
Na zakończenie jeszcze jedno zdjęcie, ‘bardziej lotnicze’:
Flying. Swiss made.
Piotr
“It’s always better to be down on the ground wishing you were up in the air than up in the air wishing you were down on the ground. “





“Nota bene, proszę spojrzeć, kto przygotował ów papier…”
Nasi sa wszedzie
Świetny wpis, widzę, że coś się na blogu obudziło i pomimo zapracowania autor znalazł trochę czasu. Obydwa wpisy z gatunku moich ulubionych czyli sporo ciekawostek okraszonych (w przypadku powyższego) zdjęciami. Pozdrawiam i mam nadzieję, że wraz z przybywającymi godzinami w logbooku coś się i tutaj raz na jakiś czas pojawiać będzie ;]
Witaj, fajnie, że się ożywiło
NOTAbene brakowało mi takich ciekawostek.
Dzięki!
Jak zwykle fajny wpis:) Szkoda, ze swojego bloga tez nie zamieszczasz na lotnictwo.net.pl Na pewno by dotarl do wiekszej ilosci osob:)
Dziękuję za komentarz. Nie zamieszczam na żadnym forum celowo; jak ktoś jest zainteresowany i chce poczytać to może wejść na tą stronę.
pozdrawiam,
p.