Navigare

„Hotel-Charlie-Tango, the wind is 260 degress, 5 knots, runway 28, cleared for take-off!“

„Runway 28, cleared for take-off, Hotel-Charlie-Tango“

Dziś zdałem swój „pierwszy“ lotniczy egzamin (sic! studiowałem pięć lat, więc trochę się pozdawało już tych egzaminów) i tym samym będę miał wpisane do licencji uprawnienie radiokomunikacyjne. Oznacza to, że spełniam standary ICAO (International Civil Aviation Organization, pol. Organizacja Międzynarodowego Lotnictwa Cywilnego) dot. radiokomunkacji i mogę legalnie wymieniać się myślami z innymi użytkownikami przestrzeni powietrznej 🙂

Communicate
Communicate

Jest to o tyle istotne i ważne, że cała (98%) komunikacja odbywa się za pomocą fal radiowych, a że przestrzeń powietrzna w ciągu ostatnich kilkunastu lat uległa znacznemu zagęszczęniu, właściwa komunikacja jest ważnym czynnikiem bezpieczeństwa. Stąd pewne standardy i określona frazeologia jest wymagana. Co istotne, komunikat ma być krótki, zrozumiały i jasny. Krótki, by nie blokować niepotrzebnie częstotliwości (wszyscy słyszą wszystkich, duży ruch panuje i każdy ma coś do powiedzenia), zrozumiały – z oczywistych wzgledów, no i jasny, by od razu było wiadomo co autor miał na myśli. Nie należy mówić ani zbyt wolno ani zbyt szybko, około 100 słów na minutę; istotna też jest pewna kolejność oraz treść: nie każdej stacji mówimy przecież to samo, co innego przed lądowaniem a co innego przy kołowaniu (nota bene polecam objaśnienie hasła „kołowanie“ na wikipedii 🙂

Kołowanie – manewrowanie statku powietrznego o własnym napędzie po dobiegu lub przed rozbiegiem (ewentualnie, tylko w celu lokalnego przemieszczenia się na terenie portu lotniczego) poprzez przetaczanie się na ziemi lub analogicznie, przemieszczanie się w wodzie w przypadku wodnosamolotu, z wyszczególnieniem helikopterów pozbawionych podwozia kołowego (na płozach), które to kołują poprzez uniesienie się w powietrze nieznacznie i przemieszczanie się w powietrzu, także nieznacznie nad nawierzchnią (metr) pola wzlotów lub pola manewrowego.

Nautical or statute miles?
Nautical or statute miles?

Istnieje też swoisty dekalog, m.in.: Nie należy nigdy przerywać innych komunikatów, ani niepotrzebnie blokować częstotliwości. My nadajemy w pasmie 118.000 – 136.975 MHz zatem fale ultrakrótkie, kanały obecnie są co 8.33 kHz (kiedyś co 25 kHz).

Podsumowując, pragnę jeszczę przytoczyć jedną istotną sentencję,

„Aviate, Navigate, Communicate“

Komunikacja jest bardzo istotna, ale nie zapominajmy, że ważniejsze od tego jest bezpieczne pilotowanie samolotu. Największe zagrożenie, jakie na nas czyha, to kolizja z innym statkiem powietrznym.

Najpierw zatem należy bezpiecznie lecieć, nazwijmy to „kierować samolotem“ 🙂 Na drugim miejscu jest nawigacja, byśmy wiedzieli gdzie jesteśmy i dokąd lecimy, by szerokim łukiem omijać cumulusy granitusy 🙂 A na ostatnim miejscu – komunikacja.

A na zakończenie: podam jeszcze przykład tzw. METARu (METeorological Aerodrome Report, czyli pogoda na danym lotnisku), który zapisywany jest w swoistym kodzie (tak by był krótki, zajmował mało miejsca i by można go szybko przekazać). Uczyliśmy się rozszyfrowywania tych komunikatów, poniżej dla ciekawostki jeden:

LSZH 101250 280/17 G35 9999 +SHRA FEW023 BKN045 CB60 24/17 Q1010 NOSIG

Trochę nawymyślałem z powyższą pogodą, ale co tam 🙂

Zurich, 10. dzień bieżącego miesiąca, godzina obserwacji 12:50*, wiatr z kierunku 280 z siłą 17 węzłów* w porywach do 35 węzłów, widoczność ponad 10 km, silne opady deszczu, chmury na wysokości 2300 stóp, kolejne 4500 stóp, cumulonimbus na 6000, temperatura 24 stopnie, punkt rosy 17, ciśnienie 1010 hPa, NOSIG (No significant change, bez poważniejszych zmian).

*(UTC, czyli uniwersalny czas koordynowany (w lecie należy dodać 2 godziny i będziemy mieli nasz czas lokalny)

* 1 węzeł czyli jedna mila morska (1,852 km) na godzinę

* w przypadku chmur podaje się zachmurzenie, czyli stopień pokrycia nieba przez chmury. Do jego określania stosuje się skalę od 0 do 8 (8 oznacza pełne zachmurzenia, 0 – brak). I tak:

FEW: 1-2

SCATTERED: 3-4

BROKEN: 5-7

OVERCAST: 8

Cyrkiel, plotter, komputer...
Cyrkiel, plotter, komputer…

Jutro mam wolne ale to nie oznacza, że siedzę i odpoczywam, ale wykorzystuję czas i się uczę – dziś n.p. mieliśmy pierwszy test „postępowy“, mający określić naszą wiedzę i postępy w nauce. A już 4. września kolejny egzamin – tym razem teoria do licencji turystycznej, czyli popularnego PPLa. Jest co  robić 😉

Flying. Swiss made.

Piotr

Reklamy
Monachium

Monachium

Weekend. Mija kolejny tydzień bloku teoretycznego T2, a raczej należałoby powiedzeć, że zbliżamy się dużymu krokami do jego końca.

3. sierpnia rozpoczęliśmy teorię w znanym nam już miejscu i budynku w Kloten, 5 min od lotniska. Głównymi przedmiotami tego bloku jest meteorologia oraz nawigacja. Co do meteorologii: uczymy się o atmosferze, chmurach, omawiamy fronty, sytuację ciśnieniową w Europie i wiele tym podobnych.

A przede wszystkim uczymy się „rozumieć“ mechanizmy stojące za zmianami pogody; a że pogoda jest niezwykle ważna dla nas, przyszłych użytkowników przestrzeni powietrznej, więc należy umieć ocenić sytuację i posiadać należyty szacunek do Pogody (przez duże „p“). Człowiek potrafi kontrolować wiele rzeczy na Świecie (czasami niestety zbyt wiele), ale pogoda pozostaje (i zapewne długo jeszcze pozostanie) poza jego zasięgiem. Nieraz byliśmy przecież świadkami jak to pogoda, nieprzychylna naszym działaniom, potrafiła zesłać samoloty z powrotem na ziemię…

Drugim ważnym przedmiotem tego bloku jest nawigacja. Czymże byłby żeglarz bez umiejętności wskazania kierunku świata, czytania z gwiazd, bez wiedzy jak dopłynąć w określone miejsce. Podobnie z nami – mimo, że dzisiaj posiadamy GPSy i wiele innych (bez)użytecznych elektronicznych gadżetów, należy wiedzieć dokąd i jak i którędy.

I tak: północ geograficzna i magnetyczna, dewiacja, wariacja i inklinacja. Mamy „kąt poprawki na wiatr“, kurs magnetyczny, kurs faktyczny i wiele innych (terminologia jest po angielsku, powyżej przykłady mojego chyba nie do końca prawidłowego tłumaczenia).

Co więcej, pracujemy z mapą: mierzymy kursy, odległości (w milach morskich), obliczamy zużycie paliwa i różne czasy i wypełniamy plany lotów.

Tak jak więc sami widzicie, jest się czego uczyć; tym bardziej, że niebawem pierwsze egzaminy i testy wewnętrzne. Ale nie zapominajmy też, że nie samą nauką żyję człowiek; poniżej zdjęcie z naszej małej imprezy, na której bawiliśmy się razem z ludźmi z „klasy”. Tutaj tańczymy akurat greckie sirtaki 🙂

Sirtaki

Sirtaki

A tutaj z moją Kasią i kolegą z kursu (nota bene, jak się póżniej dowiedziałem: zdjęcia jego autorstwa są jednymi z częściej oglądanych fotografii na Airliners.net):

Let's smile

Let's smile

Ja ze swej strony postaram się częściej (i regularniej) pisać 🙂

Flying. Swiss made.

Piotr

Cisza w eterze

17 sierpnia 2009

Tak, wiem, z dodawaniem nowych wpisów i odpisywaniem na komentarze / maile coś kiepsko u mnie.

Mam nadzieję, że nie zdążyłem zniechęcić potencjalnych czytelników do zaglądania tutaj.

Ostatnio sporo się u mnie dzieje: sprawy osobiste w Polsce, zajęcia codziennie do 17:15, potem nauka bo niebawem mamy test wewnętrzny w szkole i egzamin teoretyczny do licencji turystycznej… Jak sami widzicie, jest o czym myśleć!

I w ten oto sposób mija mi dzień i zanim się nie obejrzę to już jest północ i muszę iść spać bo pobudka o 6:30.

Postaram się niebawem napisać więcej.

Flying. Swiss made.

Piotr