W ostatnim wpisie napisałem, że więcej niebawem… no cóż, „niebawem” się niestety przeciągnęło stanowczo za długo. Nie zamierzałem robić tak długiej przerwy, wręcz przeciwnie miałem zamiar trzymać się 3 wpisów miesięcznie… Nie będę się już dłużej tłumaczył, tylko zabieram się za pisanie.

Co nowego od zeszłego wpisu? Trochę nowości się zebrało. Po zakończeniu fazy lotniczej i zdaniu egzaminu PPL, poleciałem do Polski na zasłużone ferie (które niestety za szybko minęły). Począwszy od 23. listopada rozpoczęliśmy kolejny blok teoretyczny, podzielony na dwie części: blok T3. Przed świętami Bożego Narodzenia odbyła się pierwsza jego część (T3a),w której to dominowały takie przedmioty jak: radionawigacja (opis stacji radionawigacyjnych, ich działania itp.), wstęp do nawigacji CPL (czyli bardziej zaawansowanej nawigacji, której znajomość jest potrzebna do licencji zawodowej CPL (Commercial Pilot Licence), powtórka oraz rozszerzenie wiadomości z meteorologii, elektryka (mniej ciekawe… ale konieczne) oraz najciekawszy przedmiot tejże części: Airframes and Systems. Tutaj uczyliśmy się budowy i zasady działania różnych układów, np. układu hydraulicznego (odpowiedzialnego za działanie klap, podwozia i wielu innych), budowy podwozia i jego funkcjonowania, budowy i struktury samolotu. Ciekawe to było wszystko, gdyż był to taki „namacalny” przedmiot, wiedza, która potem codziennie będzie potrzebna. I jeszcze jeden przedmiot, Instrumentation czyli oprzyrządowanie, budowa i zasada działania przyrządów w samolocie (oczywiście mieliśmy już podstawy, teraz to było trochę bardziej rozwinięte…). I to było na tyle, przyszły święta i kolejny rok minął.

Nowy rok rozpoczął się ciekawym aczkolwiek wymagającym przedmiotem: Procedury nawigacyjne IFR (IFR czyli latanie według wskazań przyrządów, bez widoczności). Co się z tym wiąże, rozpoczęliśmy latanie na… symulatorze 🙂 którego celem jest nauczenie nas (w praktyce) procedur nawigacyjnych IFR. O symulatorze opiszę następnym razem więcej.

Na zakończenie: dziś „odwiedził” lotnisko w Zurychu Airbus A380. Przyleciał na dwa dni do Szwajcarii celem przeprowadzenia testów czy lotnisko w Zurychu i Genewie jest dostatecznie przygotowane na przyjęcie tego kolosa. Jeśli wszystko się powiedzie to od końca marca Singapore Airlines rozpocznie codzienne połączenie tymże samolotem na trasie Singapur-Zurich. Trzeba powiedzieć, że robi wrażenie, zwłaszcza z bliska, choć estetyka tego samolotu zapewne jest przedmiotem wielu sporów. Poniżej dwa zdjęcia.

Flying. Swiss made.

Piotr

Odwiedziny w Zurichu

Odwiedziny w Zurichu

Para skrzydeł, 4 silniki, kadłub... a prawa aerodynamiki działają tak samo

Para skrzydeł, 4 silniki, kadłub... a prawa aerodynamiki działają tak samo

Reklamy