Czerwiec 2012

24 Maj 2012

i po wakacjach...

i po wakacjach…

Ostatni wpis też dotyczył planu pracy; niestety nic dodatkowego pomiędzy nie udało mi się zamieścić, winne temu są wakacje. Ale jak to – niestety – z wakacjami bywa – za krótkie i już minęły :-).

Poniżej mój plan na czerwiec. Jako że moja małżonka zostawia mnie samego na ponad 2 tygodnie poprosiłem o dłuższe rotacje wraz z noclegami, które też otrzymałem. I tak znów pośpię w nieswoim łóżku, a wypróbuję łóżka w hotelach w Genewie, Wiedniu, Londynie, Berlinie, Atenach oraz Rzymie (jak to czytam to widzę, że będzie to rajd prawie że po samych stolicach).

W połowie miesiąca czeka mnie kolejny check – tym razem zwany ‚line-checkiem’ lub ‚route-checkiem’. Ma on na celu sprawdzenie wiadomości typowo operacyjnych czyli głównie tych stosowanych na co dzień: podstawy planowania, zastosowanie minima, decyzje paliwowe i inne. W symulatorze sprawdzanym się jest pod kątem sytuacji awaryjnych a tutaj pod kątem tych praktycznych, używanych w codziennej operacji.

Z „nowości”: Sharm el-Sheikh (to już moja trzecia destynacja w Egipcie) oraz Hanower. Tym samym powinna mi ‚stuknąć’ pięćdziesiątka destynacji (sam nie mogę się nadziwić, kiedy to ja – przez jeden rok – zaliczyłem tyle różnych lotnisk… :-).

Czerwiec

Czerwiec

Flying, Swiss made.

Piotr

„A meteorologist is just a common person who went to school long enough to be paid to guess what the weather is going to be.”

Reklamy

Plan na maj 2012

2 Maj 2012

maj 2012

maj 2012

Tak na krótko: pierwsze 2/3 miesiąca wakacje, potem 1/3 pracy. Tak winno być zawsze 😉

Z nowych destynacji to zaliczę Pragę, Luksemburg oraz Thessaloniki (nocny lot). A poza tym same znane mi lotniska.

Kwiecień: byłem dwa razy na Teneryfie: długi lot przez całą Europę, super widoki oraz wspaniała pogoda na miejscu; podobnie było na Lanzarote – najciekawszy podejście jakie dotychczas miałem okazję zaliczyć: przelot bardzo blisko wygasłych stożków wulkanicznych nisko nad ziemią, krótki pas do lądowania, jeszcze wspanialsze widoki 😉 Niestety nie miałem ze sobą kamery, to mógłbym pokazać film z lądowania.

I tak z Wysp Kanaryjskich do zaliczenia pozostała mi już tylko Fuerteventura 🙂

Na zakończenie miesiąca byłem w Hurghadzie w Egipcie… gorąco, ciekawie 🙂

Flying, Swiss made.

Piotr

po drodze...

po drodze…